"Lepiej być szczęśliwą samotnie, niż nieszczęśliwą z kimś innym"~ Marylin Monroe
Chapter 4
Tajemniczy chłopak zniknął za ogrodzeniem zapalając jeszcze jednego papierosa, czułam ten zapach chodził za mną odkąd pamiętam. Chwilę tak stałam nieruchomo, za chwile zaś popatrzyłam na wujka palił cygaro śmiejąc się do Marco który popijał whisky uśmiechając się.
-Co to za typek? Matko.- zaczęłam do wujka
-Od dzisiaj to twój wspólnik.- powiedział z ochotą
-No, widzę że masz na niego oko mała!- roześmiał się Marco, tylko zmroziłam go spojrzeniem pełnym nienawiści, spuścił z tonu
-Masz się nim opiekować, jeśli stanie mu się krzywda będziesz odpowiadać przed Alejandro, to jego syn.- Wuj już nie był taki roześmiany, teraz rządził w nim strach
-Jak z tej piosenki, no wiesz Lady Gagi.- zaśmiałam się na głos
-Nie żartuj sobie młoda, damo wiesz że nie pozwolę Cię skrzywdzić, jesteś moim oczkiem w głowie, wychowałem Cię na tym i ja za to odpowiem.- zakręciła mu się łza w oku
-Wujku. To nie przez ciebie ja mogę umrzeć. To była moja decyzja. Dałam słowo! Moim rodzicom..-odwróciłam się i odeszłam, gdy zaczęłam wątek o moich rodzicach, otarłam łzy
-Czekaj! Zapomniałaś czegoś.- podbiegł do mnie
-Twoja Baretta chyba sama się nie naładuje.- podał mi ją
-Dziękuje wujku.- naładowałam ją, on pogłaskał mnie po głowie
-No idź, chyba się spieszysz.- wzdychnął a ja odeszłam
Chłopak stał jakby nigdy nic.
-No rusz się, nie będziesz chyba tak stał.- Pociągnęłam go lekko za frak, za siebie, gdzie stało moje kochane auto. Jeździłam nim odkąd zdałam na prawo jazdy, w nim czułam się sobą, nie inną osobą, sobą.
-Właź.- Odezwałam się, zakładając przyciemniane okulary, wsiedliśmy do samochodu milcząc.
***
Jechaliśmy coraz szybciej, jakieś 5 minut, nadal milcząc.
-Może opowiedz mi coś o sobie?- odezwałam się pierwsza
-A co mam mówić? Jestem Harry i to chyba wystarczy.- odpowiedział jakby był zdenerwowany
-Okey, nie chcesz nie mów.- powiedziałam i nerwowo puściłam ulubioną stacje w radiu
Nadal jechaliśmy, on niekiedy patrzył na mnie kątem oka, widać był przestraszony.
-Ej, wyluzuj. Co ty jesteś taki poddenerwowany?- wzięłam papierosa ze schowka
Pewnie znowu nic nie powie.- dodałam w myślach
-Po prostu mam pewne problemy.- odpowiedział co mnie nie wątpliwie zaskoczyło
Zatrzymaliśmy się przy pobliskim barze.
-Wysiadaj, napijemy się.- powiedziałam
Weszliśmy do całkiem pokaźnego baru, oczywiście od razu od progu wszyscy wołali stłumionym głosem "Cześć Suz, co to za typek?". Te teksty już zaczęły mnie denerwować, zawsze jak tu przychodziłam wszyscy pytali "hej, jak tam, z kim przyszłaś, co u wuja itd.". Irytujące. Usiedliśmy przy barze.
-Hej Luke, proszę kolejkę czystej.- odniosłam się do barmana za ladą
-U, już z grubej rury Suz? Coś się stało?- zapytał Luke'a
-Po prostu mój nowy "kolega" powinien widzieć jak zaczyna się polowanie na ludzi- odpowiedziałam
-Ah, no tak. To jak się nazywasz?-
-Jestem Harry i tyle.- powiedział
-Jest małomówny.- odniosłam się do barmana
Wypiliśmy pare kieliszków, Harry na szczęście się rozluźnił, pogadaliśmy, zatańczyliśmy raz czy dwa. Po 2 godzinach wyszliśmy z baru, podeszłam do auta.
-To jak jedziemy?-
-Jesteśmy kompletnie pijani Suz, chcesz się ścigać z glinami?- powiedział Harry śmiejąc się pijanym głosem
-Witaj, w nowym świecie!- Wykrzyknęłam i napiłam się łyk piwa które miałam w ręku
Jechaliśmy, dobre ileś godzin, nawet nie sprawdzałam która godzina, zatrzymaliśmy się na plaży, gdzie trwała jakaś impreza, pomyślałam że wbijemy wbijemy się. Po chwili już tańczyliśmy jak szaleni, nie ukrywam że mi się to podobało, poznaliśmy jakiegoś gościa, miał na imię Liam, i właściwie urwał mi się film, mało co pamiętam z tej nocy. Obudziłam się, nad ranem przy mnie leżał już Harry.
-O mój boże, co ja zrobiłam!- głośno pomyślałam
***
Od autorki. Witajcie, przepraszam że nie było mnie bardzo długo, niestety nie pisałam ponieważ a to szkoła a to coś innego, a to nie miałam weny, cały czas się usprawiedliwiałam. Pewnie niektórzy z was czytelników pomyślało sobie że przestałam pisać tego bloga, jednak się myliliście. Blog wcale nie jest usunięty, kontynuuje go pisać, i następne rozdziały będą już dodawane na bieżąco co tydzień, a przynajmniej postaram się to uzupełniać. Przepraszam jeszcze raz że zaniedbałam troszkę tego bloga. ;) No to chyba na tyle a więc cześć i do następnego rozdziału ;)
***
Jechaliśmy coraz szybciej, jakieś 5 minut, nadal milcząc.
-Może opowiedz mi coś o sobie?- odezwałam się pierwsza
-A co mam mówić? Jestem Harry i to chyba wystarczy.- odpowiedział jakby był zdenerwowany
-Okey, nie chcesz nie mów.- powiedziałam i nerwowo puściłam ulubioną stacje w radiu
Nadal jechaliśmy, on niekiedy patrzył na mnie kątem oka, widać był przestraszony.
-Ej, wyluzuj. Co ty jesteś taki poddenerwowany?- wzięłam papierosa ze schowka
Pewnie znowu nic nie powie.- dodałam w myślach
-Po prostu mam pewne problemy.- odpowiedział co mnie nie wątpliwie zaskoczyło
Zatrzymaliśmy się przy pobliskim barze.
-Wysiadaj, napijemy się.- powiedziałam
Weszliśmy do całkiem pokaźnego baru, oczywiście od razu od progu wszyscy wołali stłumionym głosem "Cześć Suz, co to za typek?". Te teksty już zaczęły mnie denerwować, zawsze jak tu przychodziłam wszyscy pytali "hej, jak tam, z kim przyszłaś, co u wuja itd.". Irytujące. Usiedliśmy przy barze.
-Hej Luke, proszę kolejkę czystej.- odniosłam się do barmana za ladą
-U, już z grubej rury Suz? Coś się stało?- zapytał Luke'a
-Po prostu mój nowy "kolega" powinien widzieć jak zaczyna się polowanie na ludzi- odpowiedziałam
-Ah, no tak. To jak się nazywasz?-
-Jestem Harry i tyle.- powiedział
-Jest małomówny.- odniosłam się do barmana
Wypiliśmy pare kieliszków, Harry na szczęście się rozluźnił, pogadaliśmy, zatańczyliśmy raz czy dwa. Po 2 godzinach wyszliśmy z baru, podeszłam do auta.
-To jak jedziemy?-
-Jesteśmy kompletnie pijani Suz, chcesz się ścigać z glinami?- powiedział Harry śmiejąc się pijanym głosem
-Witaj, w nowym świecie!- Wykrzyknęłam i napiłam się łyk piwa które miałam w ręku
Jechaliśmy, dobre ileś godzin, nawet nie sprawdzałam która godzina, zatrzymaliśmy się na plaży, gdzie trwała jakaś impreza, pomyślałam że wbijemy wbijemy się. Po chwili już tańczyliśmy jak szaleni, nie ukrywam że mi się to podobało, poznaliśmy jakiegoś gościa, miał na imię Liam, i właściwie urwał mi się film, mało co pamiętam z tej nocy. Obudziłam się, nad ranem przy mnie leżał już Harry.
-O mój boże, co ja zrobiłam!- głośno pomyślałam
***
Od autorki. Witajcie, przepraszam że nie było mnie bardzo długo, niestety nie pisałam ponieważ a to szkoła a to coś innego, a to nie miałam weny, cały czas się usprawiedliwiałam. Pewnie niektórzy z was czytelników pomyślało sobie że przestałam pisać tego bloga, jednak się myliliście. Blog wcale nie jest usunięty, kontynuuje go pisać, i następne rozdziały będą już dodawane na bieżąco co tydzień, a przynajmniej postaram się to uzupełniać. Przepraszam jeszcze raz że zaniedbałam troszkę tego bloga. ;) No to chyba na tyle a więc cześć i do następnego rozdziału ;)



